Na okładce tomiku znajdują się drzwi, które odnajdujemy w wierszach Pawła mimo nieobecności ich obrazu lub nazwy. Pojawiają się one symbolicznie, jako przejście między dwoma światami: między światłem a ciemnością, życiem a śmiercią, światem ziemskim a światem sakralnym, wyobrażają początek i koniec. /.../ czytaj całość

 

 

49 wierszy / 60 stron / format A5 / rok wydania: 2018

  

 

 

[prze]silenie [się] klasy średniej

 

„- Nie jestem maszyną, jestem człowiekiem.

— W domu. W fabryce od pana nie wymaga się

egzaminów na człowieczeństwo /… /” *

 

 

konsorcjum białą kredą obrysowuje granice

kruchego ciała wprowadza oficjalny zakaz

pierdolenia o ucieczce w Bieszczady

 

czasami na trzeźwo przychodzi komuś do głowy

ekscentryczny pomysł żeby poskładać: brakujące

do brakującego do czarnego czarne a później

to pełne Nic z tym pustym Wszystko niezdarnie

o[d]tworzyć z pamięci [ — — — ale to tylko czasami

i na trzeźwo]

 

 

* Władysław Reymont „Ziemia Obiecana”

 

 

 

 

 

z cyklu: gry i zabawy na [nie]świeżym powietrzu

 

— — — ze wszystkich samobójców najgorszy

był Chrystus [lat: trzydzieści i trzy / stan

cywilny: kawaler / zawód: człowiek]

 

ty-mnie-sprze-dasz ty-mnie-zdra-dzisz

ty-mnie-po-ca-łu-jesz […] a oni powieszą

 

a oni będą mieli krew na swoich rękach

a oni będą mieli moją krew i ty będziesz

miał moją krew [nie ja] ze wszystkich

znanych mi samobójców Chrystus był

najgorszy

 

ty-mnie-sprze-dasz ty-mnie-zdra-dzisz

ty-mnie-po-ca-łu-jesz […] a oni uwierzą

 


 

 

 

 

 

HELIKOPTER

 

 

jest nie­ja­ko uzu­peł­nie­niem dzia­łal­no­ści OPT zwią­za­nej z dzie­dzi­na­mi wi­zu­al­ny­mi i mu­zycz­ny­mi. To do­dat­ko­wy ka­nał ko­mu­ni­ka­cji na­szej in­sty­tu­cji, dzię­ki któ­re­mu bu­du­je on wraż­li­wość ar­ty­stycz­ną i in­te­lek­tu­al­ną za­rów­no uczest­ni­ków kur­sów OPT, jak i szer­sze­go gro­na od­bior­ców. To prze­strzeń nie­ogra­ni­czo­na, nie­tu­zin­ko­wa, sku­pio­na wo­kół sło­wa i róż­nych jego wcie­leń.



 [źródło: opt-art.net/helikopter/] 

 


 

 

ODRA

 

to pismo wydawane przez Instytut Książki i Ośrodek Kultury i Sztuki we Wrocławiu. Ukazuje się od 1961 roku. W latach 70. pismo zaskarbiło sobie uznanie odkrywaniem „białych plam” najnowszej historii (przez m.in. K. Moczarskiego, H. Krall), tocząc często boje z cenzurą; obecnie kontynuuje zainteresowanie różnymi meandrami historii i kultury.

 

 

 

 

 

 

dzień dobry na stół

 

niechętnie znikam pod flizeliną — a wie pani

że jakoś nigdy nie lubiłem zielonej farby

 

— — —

 

bierzemy formularz — zaginamy dwa rogi

i dajemy do podpisu [współrzędne

autografów najlepiej oznaczyć krzyżami

południa — no przecież nie chcemy

żeby pacjent nam „pobłądził”]

 

— — —

 

siostra wybaczy ale to nie jest optymalne miejsce

na odwiert — proszę spróbować po zewnętrznej

 

— — —

 

dzień [taki] dobry — jak się pan nazywa?

tylko proszę nie panikować — zanim

rozpoczniemy eksperyment [filadelfijski]

jeszcze kilka osób zada panu to wstydliwe

pytanie | bierzemy formularz — dzień dobry

 

— — — jak się pan nazywa?

 

 

 

 

 

 

 

Apokalipsa

 

szpital pod wezwaniem | ordynator

oddziału wczesnoporonnego łapczywie

przegląda korespondencję z Tyru

—dzień jak co noc

 

rozkodowany anioł ze zwichniętym

kręgosłupem infekuje amulet spowiedzi

 

na oiom-ie wybudzają Dürera


 

 

 

 

 

„Odra” jest cenionym forum debat dotyczących aktualnych problemów polskich i międzynarodowych; w dyskusjach i polemikach tych prezentują swe poglądy najwybitniejsi essay writers online polscy i zagraniczni badacze, pisarze, artyści. Obecnie pismo kontynuuje zainteresowanie różnymi meandrami historii i polityki  (zamieszczając oryginalne teksty i rozmowy z prominentami polskiej współczesności, w ostatnich latach m.in. z Z. Baumanem, K. Modzelewskim, A. Wajdą, J. Piniorem, A. Hallem, J.Woleńskim, K. Orłosiem, E. Łętowską, Balcerowiczem, a także z badaczami i pisarzami zagranicznymi). W stałym cyklu wprowadza w arkana światowej myśli filozoficznej, nowej sztuki, filmu. W katalogach „Odry” znajdują się wypowiedzi programowe i teksty autorów tej miary co J. Grotowski, Cz. Miłosz, Z. Herbert, G. Herling-Grudziński, M. Białoszewski, S. Lem, T. Karpowicz, R. Kapuściński i in. Publikowali i publikują w piśmie m.in. T. Różewicz, W. Szymborska, J.M. Rymkiewicz, , P. Citati, L. Flaszen, E. Śmieja, A. Czerniawski, J. Hen, H. Grynberg, M. Bajer, A. Sosnowski, M. Orzechowski, M. Świerkocki, J. Ugniewska, stałe felietony zamieszczają U. Kozioł, M. Urbanek, J. Sieradzki. J. Łukasiewicz, M. Iłowiecki, H. Klimko-Dobrzaniecki, M. Ratajczak .

 

„Odra” prezentuje, omawia i ocenia w działach krytycznych najnowszą literacką twórczość krajową i zagraniczną oraz promuje utwory młodych pisarzy i artystów. Do każdego numeru dołączony jest „8 Arkusz” poświęcony tendencjom w nowej literaturze i prezentacji essay writers najnowszej twórczości, redagowany przez młodych współpracowników pisma. /.../

 

 

 

 

[źródło: Odra]

 

 

kamień

 

kamień do noży i języka na którego ostrzu

kładą się cienie urojonych zbrodni 

budzi we mnie lęk

 

podobny do nocy spędzonej na zapomnianym 

cmentarzu przy zapomnianym grobie 

pod zapomnianą gwiazdą kamień rzucony 

w niewłaściwym czasie - powraca

 

zawsze o przeciwstawnej godzinie [owoc

żywota twojego

 

— — — kamień]

 

 

 

 

wtórne utonięcie

 

Siri von Essen przybija do parapetu leniwie

unosząc alabastrową żaluzję lewego ok[n]a

po drugiej stronie ulicy 

 

roztrzęsiony mizogin szarmancko wylewa się 

na papier spowiada - jeżeli istnieje 

 

szczęśliwe zakończenie wtórnego utonięcia:

to nie może być miłość

to nie może być miłość 

 

to nie może być [...] Siri von Essen przybija

do parapetu 

 

leniwie unosząc alabastrową żaluzję 

prawego ok[n]a po drugiej stronie pokoju 

opuchnięty mizogin szarmancko wylewa się 

na pościel spowiada - jeżeli istnieje 

 

szczęśliwe zakończenie wtórnego utonięcia:

to nie może być miłość

to nie może być miłość

 

to nie może być [...] Siri von Essen podnosi 

kotwicę 



 

 

 

 

 

 

nie ma takiego numeru

 

 

syndrom sztokholmski osierocił moją prawą rękę

[ — — — nie kocha] od ostatniego samobójstwa

minęły prawie dwa tygodnie | ona znowu przemyca

donosy kreślone amarantowym atramentem

a czasu coraz mniej [siostro] proszę mnie podliczyć

 

płacę krwią ze świątyni

nieopatrzności mojej i jego bolesnej męki

wszystko co miałem do napisania — napisałem

jeszcze tylko dokończę Majakowskiego i idę spać

[proszę mnie podliczyć] siostro

 

 

 

TLEN LITERACKI

 

„Występujący w stanie wolnym w powietrzu”. A także w Internecie i czasem na papierze. Kwartalnik.

Pogrobowiec „Feerii”, założonych w 2016 roku na wydziale warszawskiej polonistyki. „Feerie” jednak zapragnęły zginąć, a my chcieliśmy oddechu i życia.

 

Reagujemy z poezją, prozą, dramatem, esejem oraz tłumaczeniami – a także każdą formą, jaką jesteście w stanie wykreować. Prześlijcie nam swoje teksty, a razem stworzymy aldehydy, amidy, estry, etery, fenole, alkohole, ketony, nitrozwiązki literackie.

 

 

 

[źródło: tlenliteracki.pl]

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

[poeta powinien być martwy]

 

 

poeta powinien być martwy […] żywy nie jest nam

do niczego potrzebny

 

dopiero martwy może się przydać martwy poeta

jest prawdziwy i taka światłość od jego truchła bije

jak od wielkiego dzwonu wielki dzwon

 

poeta musi umrzeć [żywy nie jest nam do niczego

potrzebny]

 

 

 

 

 


PISARZE.PL

 

e-Dwutygodnik Literacko - Artystyczny ISSN: 2084-6983 [źródło: Pisarze.pl]

 

 

 

 

 

  

 

ten trzeci

 

 

uśmiecham się — nie byłem na to przygotowany

co innego omdlenie przy nakłuwaniu żyły

albo skaryfikacja matryc odbijających moją tożsamość

— — — zawsze było mnie dwóch

 

ale żaden się nie śmiał


 

 

 

 

 

 

tłocznia oliwek

 

 

a teraz bardzo proszę: jeden pesel jeden kamień

podchodzimy i po kolei: staramy się celować

w górne partie ciała astralnego

 

krioterapia nie przyniosła spodziewanych efektów

osadzony nadal odszczekuje się tym swoim węgierskim

posmakiem taśmy puszczanej od tyłu

[grając w chińczyka uparcie wyrzuca dziewiątkę]

 

— — — wieczory jeszcze chłodne

jeden pesel jeden kamień […] i wracamy do domów

 

 

 

 

 

 

 

 

skowyt rozproszenia

 

 

tym czasem — tym bardziej czasem tym którego

jesteś zatrważająco wątpliwym administratorem

nie wyłowisz miłosnych detali z okręgów źrenic

o których boscy przemytnicy wiedzą prawie wszystko

i czarne podniebienia

 

[z wyczuciem] pochylając głowy prawowitych

właścicieli twojego szaleństwa w okrutnej

niedoskonałości rzeczy widzialnych kaligrafują

dla ciebie nekrolog in blanco | on nie żyje

 

on jest martwy [komu w plecy setny nóż kto zdradził

nadzieję i dzieci jej skowytem rozproszone] on

nie żyje a chłopcy cierpliwie czekają [na Barabasza]

na ławce pod blokiem jak żołnierze w dwuszeregu

ustawione puste butelki po piwie — szklana armia

pijanych proroków — kolejno odlicz [ — — — tymczasem]

 

tym bardziej czasem tym którego jesteś i który

do ciebie nie należy nie wyłowisz miłosnych detali

z okręgów źrenic [na białe wiersze struga

czerwonej farby — nie krew — nekrolog in blanco]

 

 

 

 


PISARZE.PL

 

e-Dwutygodnik Literacko - Artystyczny ISSN: 2084-6983 [strona internetowa: Pisarze.pl]


 

 

 

 

HELIKOPTER

 

w po­cząt­kach swo­je­go ist­nie­nia, czy­li od 2003 roku, miał cha­rak­ter dru­ko­wa­ne­go ma­ga­zy­nu, by z cza­sem

prze­nieść się do prze­strze­ni in­ter­ne­to­wej. To miej­sce, do któ­re­go jego re­dak­tor, Krzysztof Śliwka za­pra­sza

twór­ców li­te­ra­tu­ry, by po­dzie­li­li się z czy­tel­ni­ka­mi swo­imi tek­sta­mi.

 

 

 

 

 

 

 

 

seanse spirytystyczne w mieście X

 

 

przy bliższym poznaniu zawsze tracę

grunt pod stopami i pewność ciebie

[który siedzisz po prawicy Ojca] przy

bliższym poznaniu rozkopuję kołdrę

poetyckich urojeń

 

a oni patrzą patrzą na moje usta

oczy linie papilarne przy bliższym

[…] zawsze tracę:

grunt pod stopami i siebie z oczu

 

 

— — — dopiero wtedy zamykają knajpę


Helikopter jest nie­ja­ko uzu­peł­nie­niem dzia­łal­no­ści OPT zwią­za­nej z dzie­dzi­na­mi wi­zu­al­ny­mi i mu­zycz­ny­mi. To do­dat­ko­wy ka­nał ko­mu­ni­ka­cji na­szej in­sty­tu­cji, dzię­ki któ­re­mu bu­du­je on wraż­li­wość ar­ty­stycz­ną i in­te­lek­tu­al­ną za­rów­no uczest­ni­ków kur­sów OPT, jak i szer­sze­go gro­na od­bior­ców. To prze­strzeń nie­ogra­ni­czo­na, nie­tu­zin­ko­wa, sku­pio­na wo­kół sło­wa i róż­nych jego wcie­leń.

 [źródło: opt-art.net/helikopter/] 


 

 

 

 

 

 

Wiersze Pawła Jasińskiego to poezja intelektualna, prowokacyjna, nieco norwidowska w pewnym sensie dialogowa, czyniąca nas i świadkami tworzenia, precyzowania, dobierania właściwych lub pomijania zbędnych słów i – niczym u Norwida – współtwórcami wierszy. Poeta, to tutaj organizator wierszy a czytelnik sam musi dotrzeć do sensu ukrytego w tekście; stąd liczne niedomówienia, stąd podobna do norwidowskiej interpunkcja: pauzy i nawiasy, wykorzystujące z jednej strony ekspresję przemilczeń a z drugiej wprowadzająca ciekawe dopowiedzenia. Znajdziemy w tych wierszach liczne aluzje kulturowe, gry językowe, zabawy motywami i frazeologią, nawet modlitewną, nie mającą jednak nic wspólnego z sakralizacją, raczej nasyconą ironią. To głównie liryczne portrety, zapis samopoznania, od początku cyklu życia, stąd obraz narodzin, bardzo dosłowny, ze skalą Apgar włącznie; stąd zapis domu, pochodzenia, rodzinnych więzi, ale i poszukiwania tożsamości, konfrontowania się ze światem w którym kolejne etapy życia to czas ciągłego podcinania skrzydeł.

 

 

 

[siebie pamiętam]



siebie pamiętam

jak przez mgłę
jak przez krew
z jednym czarnym skrzydłem
niedbale przyszytym
do rękawa wstydu

i dom rodzinny pamiętam

jak przez krew
— — — jak odbicie
w oczach moich złudzeń
bezmyślnie wtopionych
w drżącą cięciwę snu

cokolwiek się zdarzy

niech nie będzie prawdą

 

 

 

 

Poznaliśmy świat pozbawiony prawdziwych więzi, odśrodkowy, świat w którym miłość zanika, więdnie, traci na wartości, niczym rozdeptane olśnienie; nawet stanowi zagrożenie dla wolności, świat w którym odczuwa się brak poczucia bezpieczeństwa i stabilizacji – w którym knajpa, to miejsce zgłębiania ducha a noce, to czas rozpamiętywania i zagłuszania egzystencjalnego bólu, poczucia nieprzystawalności do rzeczywistości lub walki z bezsennością. Niekończący się mozół rozpoznawania przez jednostkę, siebie w świecie i siebie wobec świata; liczne odsłony melancholii i nastrojów depresyjnych, stanowią tu jednocześnie inspirację dla poezji; źródło weny, czy raczej: wywoływania wierszy. Poezja, to tutaj domena marzycielstwa, sfera złudzeń, ale i dobre drzewo… dla wisielca. Przede wszystkim, jednak, to kraina wyobraźni w której można szukać a więc, wcześniej czy później, znaleźć panaceum na ból istnienia.

 

 

Beata Piocha [Polskie Radia Koszalin]



spowiedź

 

 

jestem już blisko [jestem już bardzo blisko]

— — — hoduję fantazmaty hoduję i palę na stosie

albo na wiatr je rzucam dokarmiam nimi

chimeryczne koty [jestem już blisko jestem

już bardzo blisko jestem już] prawie

 

przyznaję się do wina wódki Fausta Amandy

Palmer i czarnych samochodów przyznaję się

przyznaję do czasu odtrącanego lekką ręką

w miejscach niepublicznych w miejscach

nawiedzonych

 

grabarzu nie szukaj wymówek nie oszukuj

głodu [jestem już blisko jestem już

bardzo] blisko jestem już prawie mnie

nie ma


OBSZARY PRZEPISANE 

 

to internetowy magazyn, prezentujący twórczość literacką autorów emigracyjnych oraz autorów mieszkających w Polsce. Miejsce stykania się różnych poetyk, wrażliwości, stref czasowych i przestrzeni.

 

[źródło: obszaryprzepisane.com]


KONTENT

 

Kwartalnik literacki, którego celem jest ustanowienie uniwersalnej, neutralnej światopoglądowo platformy wymiany myśli między młodymi autorami. Przyjmujemy wiersze, eseje, recenzje, szkice krytyczne, fragmenty prozy, opowiadania.

[źródło: kontent.net.pl]

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

      

bez wątpienia

 

 

diagnostyka zawiodła — wyniki badań

przemilczały toczenie żywego organizmu

[zawartość chleba w widełkach — wino

na poziomie abstrakcyjnej przyzwoitości]

— — — ani słowa o wywoływaniu wierszy

 

ani słowa o markerach przekłamujących

kolejne tąpnięcia płynów ustrojowych

 

samopowielający się schemat liturgii lęku

proszę zwątpić [obwąchać obszczekać

i proszę zwątpić] stryczek mówi że poezja

to bardzo dobre drzewo


NOWE MYŚLI

 

 

  /.../ Powołując do życia Scenę Kultury Niemasowej, stawiamy sobie za cel nie tylko poszukiwanie i odkrywanie młodych duchem myślicieli, pisarzy czy twórców, pragniemy także mieć swój udział w popularyzacji i wspieraniu ich aktywności. Niepospolita twórczość, którą prezentujemy, w porównaniu z prostym, wartkim i szerokim mainsream’owym nurtem, jest jedynie niewielkim strumykiem meandrującym pomiędzy często skrajnie odmiennymi spojrzeniami na rzeczywistość. Podróżując wzdłuż tej z wolna płynącej wody, odkrywamy miejsca, do których w inny sposób dotrzeć nie można, poznajemy ludzi niezwykłych i doświadczamy emocji, jakich próżno szukać w typowości. Scena Kultury Niemasowej prezentuje także niebanalną twórczość literacką, muzyczną, filmową i teatralną,  sztukę nieznaną, niszowe wydarzenia, niezwykłe miejsca, niecodzienne pasje.

 

 

 

o tym

 

 

i rozpętało się piekło […] zwiadowcy oksytocyny

sabotują poprawne funkcjonowanie skostniałych

schematów

 

— — — dobrze

wyrzekam się cieni co przed tobą na pastwę rzucały

archetyp miłości — nie wiedząc nawet czy to my

czy tylko planet ponad nami niecierpliwy oddech

gładzi drżące przenikanie istnień [szybuję

 

by nie spłoszyć dłoni które jeszcze przebijają się

 

przez śnieg]


     Zapraszamy do nas każdego, kto wpisuje się w „niemasowość” lub chciałby zaznać jej choć odrobinę.

 

Mariusz Słoniewicz

Redaktor naczelny

[źródło: nowemyśli.pl]

[złoty dwadzieścia]

 

 

złoty dwadzieścia

na tyle Makarow wycenił twój smutek

wygrawerowany na rękojeści wiersza

kaliber dziewięć milimetrów

 

— — — najpierw kość

znikająca miedzy hukiem a odrzutem

i już ziemia lżejszą i już światłość

ołowiana dobiera się do miąższu

z którego i tak niewiele było pożytku

 

i znowu kość

tym razem bardziej widowiskowo

z rozmachem czym chata […]

 

jutro przyjdzie zobaczy wezwie

odpowiednie służby które stwierdzą

że taka poezja powinna być karalna

trauma

 

 

rozpoczynał się trzynasty

dzień miesiąca vasaris

jeden dziewięć siedem cztery

wschód słońca: był

znak zodiaku: wódnik

 

podobno nie wszystko

poszło zgodnie z planem

 

zbiesiły się anioły

i morze wyrzuciło mnie na brzeg

przyznaję — niewiele pamiętam:

 

ból rozdzierający płuca

przy każdej eksplozji krzyku

w czasie gdy one podawały

sobie moją doczesność powtarzając

magiczne słowo: apgar

 

— — — chwilę później

wdrożono procedurę podcinania

skrzydeł

 



[siebie pamiętam]



siebie pamiętam

jak przez mgłę
jak przez krew
z jednym czarnym skrzydłem
niedbale przyszytym
do rękawa wstydu

i dom rodzinny pamiętam

jak przez krew
— — — jak odbicie
w oczach moich złudzeń
bezmyślnie wtopionych
w drżącą cięciwę snu

cokolwiek się zdarzy

niech nie będzie prawdą

 

 

 gorzkie żale

 

 

zarżnęli prosiaka […] dwie zimne krowy

z lodówki wyjęte [cisza]

 

to będzie długa noc

to będzie noc ciepła i cierpka

jak serca ocet

nie chrzczony słodką metaforą

 

— — — noc

po której niewiele się pamięta

[się nie pamięta wiele oprócz tego że była

że opadła skowytem na pierwszą kolejkę

za pierwszą miłość

 

za miłość ostatnią

za ochłap życia za pustkę

za pracę za robotę za świnię ofiarną

za to i za tamto

 

nim biała rozpacz padnie pawiem w sieni

to będzie długa noc

 

za pierwszą miłość […] za ostatnią






TYTUŁ PIOSENKI: MOJE MIASTO  |  ALBUM: RAJ  ZESPÓŁ: LENIWIEC  |  TEKST: PAWEŁ JASIŃSKI  |  MUZYKA: PAWEŁ WROCŁAWSKI

 

NIEOFICJALNY TELEDYSK DO PIOSENKI EDELMAN  |  ALBUM: RAJ   ZESPÓŁ: LENIWIEC   TEKST: PAWEŁ JASIŃSKI  |  MUZYKA: ZBIGNIEW MUCZYŃSKI