dwadzieścia wierszy, wybranych z tomiku "zbiesiły się anioły"

 trauma

 

rozpoczynał się trzynasty  dzień miesiąca vasaris

jeden dziewięć siedem cztery wschód słońca: był

znak zodiaku: wódnik

---

podobno nie wszystko poszło zgodnie z planem 

---zbiesiły się anioły

i morze wyrzuciło mnie na brzeg przyznaję

niewiele pamiętam:

 

ból rozdzierający płuca przy każdej eksplozji krzyku

w czasie gdy one podawały  sobie moją doczesność

powtarzając magiczne słowo: apgar

 

---chwilę później wdrożono procedurę podcinania

skrzydeł

 

 

 

 

 

 

 

============================================

 

 

 

[złoty dwadzieścia...]

 

złoty dwadzieścia na tyle makarow

wycenił twój smutek

wygrawerowany na rękojeści wiersza 

kaliber dziewięć milimetrów

 

---najpierw kość 

znikająca miedzy hukiem a odrzutem

i już ziemia lżejszą i już światłość 

ołowiana dobiera się do miąższu 

z którego i tak niewiele było pożytku

 

i znowu kość 

tym razem bardziej widowiskowo 

z rozmachem czym chata...

 

jutro przyjdzie zobaczy wezwie 

odpowiednie służby które stwierdzą 

że taka poezja powinna być karalna

 

 

 

 

 

============================================

 

 

 

 

gorzkie żale

 

zarżnęli prosiaka... 

dwie zimne "krowy" z lodówki wyjęte [cisza]

to będzie długa noc to będzie noc ciepła

i cierpka jak serca ocet nie chrzczony słodką

metaforą

 

---noc

po której niewiele się pamięta

się nie pamięta wiele oprócz tego że była

że opadła skowytem na pierwszą kolejkę

za pierwszą miłość za miłość ostatnią

za ochłap życia za pustkę za pracę

za robotę za świnię ofiarną za to i za tamto

nim biała rozpacz padnie pawiem w sieni

to będzie długa noc

 

za pierwszą miłość [---za ostatnią]

 

 

 

 

 

 

============================================

 

 

 

polowanie

 

podobno wyłapią nas wszystkich 

z przyczajki na mocy donosu

po znajomości i między wierszami 

dziesięć dziewięć podadzą

eksperymentalną szczepionkę

przeciwko skrzydłom bogom

rzeczom widzialnym i niewidzialnym

przeciwko sobie osiem siedem

 

---gdy szeptów nić pajęcza

pęka niespodziewanie

niespodziewanych myśli tabun 

przynosi echo obcobrzmiącego

szelestu sześć pięć cztery

kolibry  północy rozdziobują serce 

trzy dwa...

 

---a teraz mnie ocal

 

 

 

 

 

 

============================================

 

 

 

 

[---taka biel]

 

---taka biel

że aż oczy bolą że aż pianę toczyć

że aż nerw wzrokowy rozsyła śnieżycę 

pod serca ołtarze skąd tylko zdziwienie

zamrożonych pragnień i taka biel 

że Absolut w strzykawce

z tlenem wymieszany w proporcjach

absolutnie przypadkowych zaczyna

zasypiać a via dolorosa nie rzuca już cienia

i siebie nie rzuca pod stopy

 

taka biel że aż oczy bolą że aż pianę

toczyć że aż...

 

i odejść bez słowa

 

 

 

 

 

 

============================================

 

 

 

 

przyciąganie

 

przebiegam przez ciebie 

na czerwonym świetle 

pod osłoną wiersza

przez ucho igielne przeciskam

posłańców

 

---dłonie moje

nieziemsko płochliwe stworzenia

co w liniach ukryły

pamięć twoich włosów

 

ja siński ty obłęd

a łączy nas tyle 

że ku sobie lgniemy

siebie odtrącając

 

 

 

 

 

 

 

============================================

 

 

 

 

bez tytułu

 

rozdrapuję kolejną warstwę wstydu

jedna poduszka jedno ciało

operacja na otwartym sercu 

bolesne doświadczenie

powtarzane z nieprzyzwoitą regularnością

na pohybel na odkupienie

jedna poduszka jedno ciało 

oszroniony kawałek nierdzewnej stali

pamięta jeszcze nasze skrzydła

---wybacz

piszę wiersz o miłości prawdziwej

 

 

 

 

 

 

 ============================================

 

 

 

 

amen

 

odłamując kawałek kruchej metafory

szerokolistnie zapraszam do kaźni 

wszystkie swoje niedowcielenia

zwabione bezdechem ostatniego wiersza

---przesiewam rozpacz

w którą rzucono szklany nieśmiertelnik

mojego szaleństwa 

---

opadam coraz niżej i niżej i niżej 

pod piwnicę pod krwawe przedpiekle

jak jedna czarna samotna łza 

o której jeszcze nic nie wiem 

a jednak czuję że to właśnie dla niej

że dla niej to wszystko i przez nią

kołacze się słowo co ciałem

już nigdy nie będzie prawdziwym

w której kołaczę się ja

by w sekundzie brzemiennej

zgasnąć bezpowrotnie zgaśnie i ona

---o której nic nie wiem

a przecież jestem coraz niżej i niżej [...]

 

 

 

 

 

 

 

============================================

 

 

 

 

[która jesteś...]

 

która jesteś nie czekaj na mnie

---nie warto 

szkoda twojego czasu i miłości

gdybym chociaż potrafił na psa urok 

czar rzucić lub też okultyzm wyśpiewać 

mocą magiczną magicznej nocy

tęsknotą okryty gdybym chociaż...

ja nawet zgubić się nie potrafię

---bez śladu

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

============================================

 

 

 

 

teatr

 

zlokalizowałem swoje odbicie

na tafli żyletki

teraz będzie trudniej

 

krople deszczu

uderzają miarowo 

w cienką strunę przeznaczenia 

---zaczekać do Wielkanocy

czy może jednak

skosić światło zgodnie z intuicją

o której wiem tylko tyle

że jest

nic poza nic ponad

 

po drugiej stronie źrenic

opada kurtyna

 

 

 

 

 

 

 

============================================

 

 

 

[przystań...]

 

przystań

oddala się z każdym dniem 

coraz szerzej coraz dosłowniej

rozrzucam między wierszami

wszystkie swoje twarze

---ciebie zanurzyłem w niepamięci

znowu pachniesz nowością

gardenia wypowiada wojnę

 

 

 

 

============================================

 

 

 

 

bezsenność 

 

---zapowiedź brzasku 

iskra boża chaotycznie

przeskakująca po kocich łbach

 

szukaj szukaj... 

 

najpierw padły strzały

dopiero po chwili

dostrzegłeś słowa wycelowane

prosto w twoją głowę 

 

---dzień dobry

przyszliśmy dobijać rannych

poetów

 

 

 

 

 

============================================

 

 

 

 

mantra

 

odstawiłem: kawę papierosy bioxetin 

podróż na północ amfetaminę elesdi

depralin heroinę piwo rozkapryszone

jasnowidzenie wojaczka ołtarze ku

chwale samobójców wino mozarta 

morze liguryjskie marihuanę łazarza

wódkę septem peccata capitalia

ketonal morfinę eutanazję podróż

na południe pamiętać zapomnieć

zieloną herbatę kokainę wodę święconą

dłonie które leczą świeczkę ogarek 

podróże stacjonarne miłość niemiłość

sztuki magiczne fausta mesjasza zioła

prowansalskie via del posta obłęd itede

---przyjdź

 

jestem już wystarczająco agresywny

by mnie uśpić

 

 

 

============================================

 

 

 

 

Velucci

 

jesień powiła całkiem przyjemny dzień 

zapach encre noir wymieszany z martwą ciszą 

---

serca wirujące nad chodnikiem wzorowo omijały 

podeszwy czarnych butów rozmiar 

czterdzieści dwa - listopad bawił się z dziećmi

---morderca 

bawił się sznurem

 

 

 

 

 

============================================

 

 

 

upał

 

upalne dni wywabiają 

instynkt samozachowawczy

---wygaszają oczy

to najlepszy czas na miłość

i tylko ta niechęć 

do pożegnań przeplatanych

słowem na niedzielę

i tylko ta niecierpliwość 

stygmatów domagających się

ciągłego zamykania

na którym stopniu celsjusza

przysiadła niepamięć? 

---skąd 

najlepsze widoki na ciebie

byłyby

 

 

 

 

============================================

 

 

 

 

 

[pożegnanie...]

 

pożegnanie z twoim ciałem

miało dość gwałtowny przebieg

---z obecnością 

nie rozstałem się nigdy

 

dlatego każdej nocy

powieki składam w modlitwie 

nad grobem źrenic węsząc

błogie umieranie

 

a wtedy od niej do nas 

zaledwie fragment snu

tam obserwuję cię ukradkiem 

naśladując esbeckie metody

wykute na blachę 

przez te wszystkie bezsmakowe lata

 

rozkopuję urojenia 

w poszukiwaniu ciszy której nie było

---

a jednak przyszła burza

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

[wybacz...]

 

wybacz przyjacielu 

bo nie wiem co czynię 

pod drzwiami niewiary 

sznurem oplatając

pamięć twoich śladów

 

a przecież 

ty jeden byłeś tego godzien

ty jeden... synu Szymona

synu zatracenia 

wybrańcu Jeszui

 

po wieczerzy 

wpatrzony w twoje oko 

zasypiam bez słowa

---wybacz

 

 

2018

 

 

 

 

 

===========================================================

 

 

Nesbø

 

a przecież mogła nie podchodzić do drzwi 

nie zbliżać się do judasza nie zerkać 

[cholerna kobieca intuicja] a przecież 

mogła nie podchodzić do drzwi nie otwierać 

nie sprawdzać [nie czytać cudzych listów] 

a przecież mogła | komisarz Skan Dynawia 

rekomenduje samobójstwo

---ze szczególnym okrucieństwem

 

 

 

 

 

 ===========================================================

  

 

 

 

krzyżomat

 

przesuwając stopę po wytartym

progu świątyni starał się nie myśleć 

nie pytać nie odwracać głowy

a jednak wyczuwał ich obecność

---cienie

 

trzeba będzie kupić mocny sznur

 

Nazarejczyk miewał dziwne 

pomysły zwalniające blokadę bębna 

maszyny losującej

---tym razem padło na niego

 

wycieczka | bankrut | trzy dychy

Judaszu... pocałuj Pana

 

 

 

 

 

===========================================================

 

 

 

 

 

[fajansowe serca...]

 

fajansowe serca kujawskich 

aniołów unoszą mój szelest 

---wysoko

nie na tyle jednak

bym zdołał się oswoić 

z brakiem tlenu i wody sodowej

czasami takie serce anielskie 

w locie potrafi się rozsypać

popiołem polerując

skalpele samotności i wtedy

upadek bardziej boli