trauma

 

rozpoczynał się trzynasty  dzień miesiąca vasaris

jeden dziewięć siedem cztery wschód słońca: był

znak zodiaku: wódnik

---

podobno nie wszystko poszło zgodnie z planem 

---zbiesiły się anioły

i morze wyrzuciło mnie na brzeg przyznaję

niewiele pamiętam:

 

ból rozdzierający płuca przy każdej eksplozji krzyku

w czasie gdy one podawały  sobie moją doczesność

powtarzając magiczne słowo: apgar

 

---chwilę później wdrożono procedurę podcinania

skrzydeł

 

 

 

2017

 

 

 

 

============================================

 

 

 

 

[setna próba...]

 

setna próba udomowienia nieboskłonu 

---

myśli zbliżają się do słowa na odległość

łańcuchów a farbowany prorok sypie sypie

sypie oszołomiony krzyżowym ogniem pytań: 

imiona nazwiska adresy... za oknem ziemia

buduje gniazda i osławiona panna z dzieckiem 

uśmiecha się zalotnie między niewiastami

---do Barabasza

 

miasto odwraca swoją twarz ku Wiśle 

świadkowie Jehowy opuszczają podziemia

 

idzie wiosna

 

2018

 

 

 

 

============================================

 

 

 

 

 

[złoty dwadzieścia...]

 

złoty dwadzieścia na tyle makarow

wycenił twój smutek

wygrawerowany na rękojeści wiersza 

kaliber dziewięć milimetrów

 

---najpierw kość 

znikająca miedzy hukiem a odrzutem

i już ziemia lżejszą i już światłość 

ołowiana dobiera się do miąższu 

z którego i tak niewiele było pożytku

 

i znowu kość 

tym razem bardziej widowiskowo 

z rozmachem czym chata...

 

jutro przyjdzie zobaczy wezwie 

odpowiednie służby które stwierdzą 

że taka poezja powinna być karalna

 

 

2018

 

 

 

============================================

 

 

 

 

cud

 

kiedy przegryzam 

twoje imię podłoga oblicza 

stan zasolenia 

malachitowych akwenów

chlorek sodu dwa

---ubyło sześć 

tendencja spadkowa 

zaczynam rozpoznawać kolory 

nie jest dobrze

 

za dobrze jest Oziornoje 

znowu wypełnia się rybami

 

 

2018

 

 

 

 

 

============================================

 

 

 

 

 

gorzkie żale

 

zarżnęli prosiaka... 

dwie zimne "krowy" z lodówki wyjęte [cisza]

to będzie długa noc to będzie noc ciepła

i cierpka jak serca ocet nie chrzczony słodką

metaforą

 

---noc

po której niewiele się pamięta

się nie pamięta wiele oprócz tego że była

że opadła skowytem na pierwszą kolejkę

za pierwszą miłość za miłość ostatnią

za ochłap życia za pustkę za pracę

za robotę za świnię ofiarną za to i za tamto

nim biała rozpacz padnie pawiem w sieni

to będzie długa noc

 

za pierwszą miłość [---za ostatnią]

 

2017

 

 

 

 

============================================

 

 

 

polowanie

 

podobno wyłapią nas wszystkich 

z przyczajki na mocy donosu

po znajomości i między wierszami 

dziesięć dziewięć podadzą

eksperymentalną szczepionkę

przeciwko skrzydłom bogom

rzeczom widzialnym i niewidzialnym

przeciwko sobie osiem siedem

 

---gdy szeptów nić pajęcza

pęka niespodziewanie

niespodziewanych myśli tabun 

przynosi echo obcobrzmiącego

szelestu sześć pięć cztery

kolibry  północy rozdziobują serce 

trzy dwa...

 

---a teraz mnie ocal

 

2018

 

 

 

 

============================================

 

 

 

 

[---taka biel]

 

---taka biel

że aż oczy bolą że aż pianę toczyć

że aż nerw wzrokowy rozsyła śnieżycę 

pod serca ołtarze skąd tylko zdziwienie

zamrożonych pragnień i taka biel 

że Absolut w strzykawce

z tlenem wymieszany w proporcjach

absolutnie przypadkowych zaczyna

zasypiać a via dolorosa nie rzuca już cienia

i siebie nie rzuca pod stopy

 

taka biel że aż oczy bolą że aż pianę

toczyć że aż...

 

i odejść bez słowa

 

 

2018

 

 

 

 

============================================

 

 

 

 

przyciąganie

 

przebiegam przez ciebie 

na czerwonym świetle 

pod osłoną wiersza

przez ucho igielne przeciskam

posłańców

 

---dłonie moje

nieziemsko płochliwe stworzenia

co w liniach ukryły

pamięć twoich włosów

 

ja siński ty obłęd

a łączy nas tyle 

że ku sobie lgniemy

siebie odtrącając

 

 

2017

 

 

 

 

============================================

 

 

 

 

profanum

 

---pobłądziłem

pomiędzy drogą krzyżową

a krzyża cieniem leżąc 

dostrzegam mesjasza

klonującego swoją podobiznę

 

enter - wypełniło się:

samozwańczy jasnowidz 

samozwańczy poeta

samozwańczy zbawiciel

uciśnionego narodu

 

patrzysz i nie grzmisz zaślepiony

bezgranicznym miłosierdziem

 

w rynsztoku banału

szerokolistna kakofonia 

pierwotnych instynktów 

---tym razem

ciąg dalszy może nie nastąpić

 

 

2018

 

 

 

 

============================================

 

 

 

maligna

 

zakwestionowałem twoją autentyczność

sygnatura wtopiona w aureolę

uderzała brawurowym fałszerstwem

---odeszłaś

błysnęło po raz pierwszy [drugi

trzeci sprzedane!] frachtowce natrętnych

niedomówień wpłynęły w pomieszanie

zmysłów procentowe towarzyszki szaleństwa

beznamiętnie składają brakujące

elementy upadku:

 

setne a przezroczyste

setne a nieśmiertelne 

setne nad setnymi

---

odurzony zapachem krzywoprzysięstwa

popełniam kolejne samobójstwo

 

2018

 

 

 

 

============================================

 

 

 

 

[moja ojczyzna...]

 

moja ojczyzna

rozpięta na krzyżu 

jak kawał źle

doprawionego mięsa

 

przychodzą przechodzą

są nie ma

a ona wisi rozkładem

rozdzierając nozdrza

 

we mnie wszystkie

jej upadki powstania 

strzały w potylicę

ojczyzna rozpięta na krzyżu

 

---moim

 

 

2018

 

 

 

 

 

============================================

 

 

 

 

[przychodzę do ciebie...]

 

przychodzę do ciebie myśli powidokiem

zerwany z miasta gdzie cienie bezpańskich słów

zasypiając na środku głównej ulicy dławią się

pamięcią ikarów poezji

---

przychodzę do ciebie garścią psychotropów

---nożem do krojenia nocy

 

2018

 

 

 

============================================

 

 

 

 

bez tytułu

 

rozdrapuję kolejną warstwę wstydu

jedna poduszka jedno ciało

operacja na otwartym sercu 

bolesne doświadczenie

powtarzane z nieprzyzwoitą regularnością

na pohybel na odkupienie

jedna poduszka jedno ciało 

oszroniony kawałek nierdzewnej stali

pamięta jeszcze nasze skrzydła

---wybacz

piszę wiersz o miłości prawdziwej

 

2018

 

 

 

 

 ============================================

 

 

 

 

 

pod kołami

 

znowu podłączają mnie 

do prądu: elektrostymulacja 

pamiętać - nie pamiętać

migotanie nadziei i inne 

drapieżne eksperymenty

wykonywane na organizmie 

jeszcze żywym

spętany nieswoim całunem

---leżąc

rozkminiam notatki

pozostawione przez 

domniemanych uczniów 

pewnego trzydziestotrzylatka

z Nazaretu

i to jest chyba wszystko

co mogę teraz dla niego zrobić

---zanim powróci

 

 

2018

 

 

 

============================================

 

 

 

 

 

Afrodyzjak I

 

podeszłaś do mnie 

za blisko

nie zdążyłem

odbezpieczyć słowa

---myśl 

ugrzęzła gdzieś pomiędzy 

Leśmianem a Stachurą

zanim nasze spojrzenia

potknęły się o siebie

nie było już księżyca

---była pewność

że jutro znowu to zrobisz

 

2017

 

 

 

 

============================================

 

 

 

 

 

amen

 

odłamując kawałek kruchej metafory

szerokolistnie zapraszam do kaźni 

wszystkie swoje niedowcielenia

zwabione bezdechem ostatniego wiersza

---przesiewam rozpacz

w którą rzucono szklany nieśmiertelnik

mojego szaleństwa 

---

opadam coraz niżej i niżej i niżej 

pod piwnicę pod krwawe przedpiekle

jak jedna czarna samotna łza 

o której jeszcze nic nie wiem 

a jednak czuję że to właśnie dla niej

że dla niej to wszystko i przez nią

kołacze się słowo co ciałem

już nigdy nie będzie prawdziwym

w której kołaczę się ja

by w sekundzie brzemiennej

zgasnąć bezpowrotnie zgaśnie i ona

---o której nic nie wiem

a przecież jestem coraz niżej i niżej [...]

 

 

2018

 

 

 

 

============================================

 

 

 

 

[która jesteś...]

 

która jesteś nie czekaj na mnie

---nie warto 

szkoda twojego czasu i miłości

gdybym chociaż potrafił na psa urok 

czar rzucić lub też okultyzm wyśpiewać 

mocą magiczną magicznej nocy

tęsknotą okryty gdybym chociaż...

ja nawet zgubić się nie potrafię

---bez śladu

 

 

 

 

2018

 

 

 

 

 

============================================

 

 

 

 

[nigdy nie chciałem być...]

 

nigdy nie chciałem być poetą 

dilerem zalęknionych metafor

któremu zawsze bliżej do tam 

niż do tu

 

pijcie i bierzcie z tego wszystko

jedzcie i wszystko zapomnijcie

to nic...to tylko dusza

skwiercząca w jednym z siedmiu

kątów głównych

pomiędzy ponad i bez sensu

nie chciałem nigdy być poetą 

---być nigdy nie chciałem

 

 

 

2018

 

 

 

 

============================================

 

 

 

 

teatr

 

zlokalizowałem swoje odbicie

na tafli żyletki

teraz będzie trudniej

 

krople deszczu

uderzają miarowo 

w cienką strunę przeznaczenia 

---zaczekać do Wielkanocy

czy może jednak

skosić światło zgodnie z intuicją

o której wiem tylko tyle

że jest

nic poza nic ponad

 

po drugiej stronie źrenic

opada kurtyna

 

 

2017

 

 

 

 

============================================

 

 

 

[przystań...]

 

przystań

oddala się z każdym dniem 

coraz szerzej coraz dosłowniej

rozrzucam między wierszami

wszystkie swoje twarze

---ciebie zanurzyłem w niepamięci

znowu pachniesz nowością

gardenia wypowiada wojnę

 

 

 

2018

 

 

 

 

============================================

 

 

 

 

bezsenność 

 

---zapowiedź brzasku 

iskra boża chaotycznie

przeskakująca po kocich łbach

 

szukaj szukaj... 

 

najpierw padły strzały

dopiero po chwili

dostrzegłeś słowa wycelowane

prosto w twoją głowę 

 

---dzień dobry

przyszliśmy dobijać rannych

poetów

 

2018 

 

 

 

 

============================================

 

 

 

 

mantra

 

odstawiłem: kawę papierosy bioxetin 

podróż na północ amfetaminę elesdi

depralin heroinę piwo rozkapryszone

jasnowidzenie wojaczka ołtarze ku

chwale samobójców wino mozarta 

morze liguryjskie marihuanę łazarza

wódkę septem peccata capitalia

ketonal morfinę eutanazję podróż

na południe pamiętać zapomnieć

zieloną herbatę kokainę wodę święconą

dłonie które leczą świeczkę ogarek 

podróże stacjonarne miłość niemiłość

sztuki magiczne fausta mesjasza zioła

prowansalskie via del posta obłęd itede

---przyjdź

 

jestem już wystarczająco agresywny

by mnie uśpić

 

2018

 

 

 

 

============================================

 

 

 

 

tobie

 

myśli prowadzące do piwnicy

nie były strome

a jednak upadłem

nie pierwszy nie ostatni 

---be er ha plus 

mdłego wenobezpiecznika

sennie wsiąkając w garderobę

zatwierdziła anulowanie

wszystkich moich grzechów

---metafor

którymi brukowałem wiersze

 

i wtedy przyszłaś ty

odwołując egzekucję

 

 

2017

 

 

 

 

 

============================================

 

 

 

 

ostatni dzień miesiąca april

 

miasto wybarwia się napełnia

sołdatami hemoglobiny

zjełczały pokarm stalowego

szaleńca przynosi nawrót choroby

pokraczna zuchwałość

bezkształtnych przedstawicieli

mrozoodpornej rasy każe mi

wybierać

rozpoczynam od ciebie

piętnasta czterdzieści

piętnasta czterdzieści pięć 

wilhelmstraße 77

---przychodzę od niego

a więc nie wszystko stracone

 

 

2018

 

 

 

============================================

 

 

 

 

Velucci

 

jesień powiła całkiem przyjemny dzień 

zapach encre noir wymieszany z martwą ciszą 

---

serca wirujące nad chodnikiem wzorowo omijały 

podeszwy czarnych butów rozmiar 

czterdzieści dwa - listopad bawił się z dziećmi

---morderca 

bawił się sznurem

 

2018 

 

 

 

============================================

 

 

 

 

nieobecność

 

gdzie jest ten który rozdaje prawo 

do osądzania pierwotnych instynktów

i ten którego imię zaplątało się

w koronę z drutu kolczastego [w pewnym

sensie postać upiornie tragiczna]

nieistniejący autor nieistniejącego bestsellera

ulubiony literat nieistniejącego narodu

co współplemieńców swoich nieistniejących

wprowadzał do domu niewoli

gdzie jest ten któremu gubią się zabawki

i ja w tym wszystkim gdzie jestem

---gdzie mnie nie ma

 

 

 

2018

 

 

 

 

 

============================================

 

 

 

 

 

upał

 

upalne dni wywabiają 

instynkt samozachowawczy

---wygaszają oczy

to najlepszy czas na miłość

i tylko ta niechęć 

do pożegnań przeplatanych

słowem na niedzielę

i tylko ta niecierpliwość 

stygmatów domagających się

ciągłego zamykania

na którym stopniu celsjusza

przysiadła niepamięć? 

---skąd 

najlepsze widoki na ciebie

byłyby

 

 

2018

 

 

 

 

============================================

 

 

 

 

zapis zbrodni

 

sześć żeber złamanych nie przejdzie w sześć

krzyży tnącym zadziwieniem procesji skazańców

przez noc zmartwychwstania która otwiera czas

 

[---nie kończąc niczego wszystko rozpoczyna]

 

sześć żeber szaleństwa rzuconych w sześć

głębin jak się rzuca słowo nie czekając ciała

i nie węsząc pustki w miłosnym krwiobiegu

 

tak rzuciłem siebie w siebie całym sobą kiedy

czwarte żebro zaczęło się łamać pewnej ciepłej

nocy o czasie i w miejscu zniewolonych pragnień

 

[---na oczach Wolanda i na jego rozkaz]

 

 

2017

 

 

 

============================================

 

 

 

jean-baptist

 

zabiłem pierwszą zabiłem drugą zabiłem

trzecią czwartą piątą

 

a teraz idę po ciebie [---teraz idę

po ciebie] jestem zjawą grenouille

neurotycznym odpadem paryskiego

rynsztoku cieniem bogiem

 

zabiłem pierwszą zabiłem drugą trzecią 

siódmą dwunastą a teraz [...]

 

 

 

2018

 

 

 

 

============================================

 

 

 

 

[pożegnanie...]

 

pożegnanie z twoim ciałem

miało dość gwałtowny przebieg

---z obecnością 

nie rozstałem się nigdy

 

dlatego każdej nocy

powieki składam w modlitwie 

nad grobem źrenic węsząc

błogie umieranie

 

a wtedy od niej do nas 

zaledwie fragment snu

tam obserwuję cię ukradkiem 

naśladując esbeckie metody

wykute na blachę 

przez te wszystkie bezsmakowe lata

 

rozkopuję urojenia 

w poszukiwaniu ciszy której nie było

---

a jednak przyszła burza

 

 

 

2018

 

 

 

 

 

============================================

 

 

 

Inaczej [wieczność]

 

Tak między bogiem a wódką niewiele mnie

obchodzi jakie zaklęcia wbijasz w moje ciało

gdy w dół po schodach zbiegam

z pętlą pierwszego przykazania jak z krawatem

od Diora albo od innego stworzyciela

rzeczy widzialnych [...]

 

Osiem tygodni w Wenecji mała wieczność 

położona cieniem maskarady na lewym boku

na lewym brzegu a jednak pamiętam że się

podobało

 

Inaczej niż wtedy gdy kuglarską sztuczką

zawracano z drogi biednego Łazarza

---bo czy to nie lepiej rozsypać i zamieść

pod dywan rozsypać i nie zamiatać

z dodatkiem żywicy ulepić srebrzystą kulę

i przerzucać z kąta w kąt

czy nie lepiej [...] tak między bogiem a wódką 

prawdą a tobą

---mną a bratem zwierciadlanym

 

zapomnieć że to się przecież nigdy nie skończy

 

 

2017

 

 

 

 

===========================================================

 

 

 

 

[wybacz...]

 

wybacz przyjacielu 

bo nie wiem co czynię 

pod drzwiami niewiary 

sznurem oplatając

pamięć twoich śladów

 

a przecież 

ty jeden byłeś tego godzien

ty jeden... synu Szymona

synu zatracenia 

wybrańcu Jeszui

 

po wieczerzy 

wpatrzony w twoje oko 

zasypiam bez słowa

---wybacz

 

 

2018

 

 

 

 

 

===========================================================

 

 

Nesbø

 

a przecież mogła nie podchodzić do drzwi 

nie zbliżać się do judasza nie zerkać 

[cholerna kobieca intuicja] a przecież 

mogła nie podchodzić do drzwi nie otwierać 

nie sprawdzać [nie czytać cudzych listów] 

a przecież mogła | komisarz Skan Dynawia 

rekomenduje samobójstwo

---ze szczególnym okrucieństwem

 

 

2018

 

 

 

 

 

 ===========================================================

 

 

 

 

 

 

[---wróciłem]

 

---wróciłem 

przecież trzeba się jakoś pożegnać

opluć i godnie rozszarpać 

na strzępy z pamięci usunąć wyburzyć 

ten most trupio-blady po którym już nigdy 

do siebie

 

nie było słowa nie pytaj nie żałuj 

---wróciłem

przecież trzeba się jakoś...

 

 

 

2018

 

 

 

 

 

===========================================================

 

 

 

 

 

[szczury...]

 

szczury zalęgły się w pikselach

---podgryzając zmysły

przenoszą egzotyczne informacje

setna łza w gorzką krew 

ostatnie kuszenie mediów rozpłodowych

ktokolwiek umarł - zmartwychwstał 

powróci w tańcu z ikonami

 

kulczyba pobudza synapsy

a ciebie jak nie było tak nie ma

 

 

2018

 

 

 

 

===========================================================

 

  

 

krzyżomat

 

przesuwając stopę po wytartym

progu świątyni starał się nie myśleć 

nie pytać nie odwracać głowy

a jednak wyczuwał ich obecność

---cienie

 

trzeba będzie kupić mocny sznur

 

Nazarejczyk miewał dziwne 

pomysły zwalniające blokadę bębna 

maszyny losującej

---tym razem padło na niego

 

wycieczka | bankrut | trzy dychy

Judaszu... pocałuj Pana

 

 

2018

 

 

 

===========================================================

 

 

 

 

łapacz snów

 

gdybyś się przyśniła czy zdołałbym zgasić

snu metafizyczność jednym rzęs skinieniem

[---jak wtedy 

gdy ciała obce pochylając się nade mną 

nocnym imię twoje szeptały mi do ucha

                             

a później rzucałem się w siebie za tobą

na oślep szelestem odtrąconych skrzydeł 

więc gdybyś przyśniła się zdarzyła drżeniem 

ust spierzchniętych otwierając moje oczy 

na oścież i dłonie i wszystko na oścież] 

---bez słowa

 

w tej oto sekundzie skąd do nas dalej 

niż do śmierci czy zdołałbym [...]

 

 

2018

 

 

 

 

===========================================================

 

 

 

 

marność

 

obserwują

---obliczają każde zawahanie

dłoni kreślącej znaki zwabione

mylnym drogowskazem do mojej kaźni

 

ku pokrzepieniu wypłowiałego

autorytetu akwizytorzy pogardy dumnie

odbierają swoje wynagrodzenie: trzydzieści

sreberek przetopionych na trzy grosze

---nikogo

a jednak zdradza was lepkość słowotoku

---

wybaczcie drzewa że znowu

siebie tatuuję na waszych duszach

 

 

2018

 

 

 

 

 

===========================================================

 

 

 

 

terrarium mejdinczajna

 

wysssssszedłem wypełzłem

przedostałem się do ludzi

 

z zoologicznego punktu widzenia

ktoś dał ciała [---z mojego:

to wielce małoprawdopodobne]

 

z czyściutkim sumieniem 

można mnie teraz odstrzelić 

podczas próby ucieczki

                                            

 

2018

 

 

 

 

 

===========================================================

 

 

 

 

arachnofobia

 

 ---pająki 

rozeszły się po kościach 

zanim cokolwiek zrozumiałeś

perliste wspomnienie lata

zostało skutecznie przekłute

zimnym pocałunkiem w windzie 

rezonansu

 

witamy na pokładzie 

panie jak tam panu...pająki

ze szpikiem próbują się pojednać

zbratać się spajęczyć

 

zeżarły psa i sen i zboże

cały zapas szczęśliwych trzynastek

odkładanych w białe godziny

---noc

tarzając się w obłędzie

przynosi martwą ciszę i skowyt

zerwanej nadziei

 

 

2017

 

 

 

 

===========================================================

 

 

 

 

 

[fajansowe serca...]

 

fajansowe serca kujawskich 

aniołów unoszą mój szelest 

---wysoko

nie na tyle jednak

bym zdołał się oswoić 

z brakiem tlenu i wody sodowej

czasami takie serce anielskie 

w locie potrafi się rozsypać

popiołem polerując

skalpele samotności i wtedy

upadek bardziej boli

 

2017